Lunchbox i zdrowe przekąski

Lunchbox to już nie tylko pudełko, do którego pakujemy śniadanie do pracy czy szkoły, a pewien styl życia. Czy wiesz, że hasztag #lunchbox na samym Instagramie został wykorzystany już przeszło 4 miliony razy? Lubimy chwalić się tym, co jemy, a przede wszystkim, co przygotowaliśmy. Odkrywamy plusy przygotowywania lunchu samodzielnie, w domowym zaciszu. Nie poprzestajemy jednak na kanapce z serem i szynką. Polskie lunchboxy są coraz bardziej świadome – wypełnione po brzegi funkcjonalnymi produktami bogatymi w mikro- i makroelementy. Gotujemy na parze, eksperymentujemy z warzywami, posypujemy całość garścią nasion i orzechów, dodajemy suszone owoce. Nasze jedzenie staje się wizytówką nas samych, a także naszego zdrowia.

Co dały nam lunchboxy? Przede wszystkim kontrolę nad tym, co umieszczamy w pudełku, a w rezultacie, co trafia do naszego żołądka. Spędzając długie godziny w biurze nie jesteśmy już uniezależnieni od oferty pobliskiej restauracji serwującej dania na wynos. Przygotowywanie lunchboxa przestaje być ciążącą koniecznością. Czerpiemy satysfakcję z możliwości wykazania swojej inwencji twórczej w kuchni. Lunchbox stał się dla nas symbolem niezależności. To od nas zależy, czy dołożymy do makaronu różyczki brokułu, czy wybierzemy kaszę jaglaną albo quinoę lub czy posypiemy danie prażonymi pestkami dyni czy też słonecznika lub dodamy ulubione orzechy. Tym samym mamy kontrolę nad tym, jakie wartości odżywcze dostarczamy organizmowi oraz jakie proporcje zastosujemy w swoim lunchu.

Pełna kontrola

Samodzielne przygotowywanie posiłków w domu ma wiele zalet. Przede wszystkim możemy kontrolować, co znajduje się w naszym daniu. Kupując półprodukty mamy pewność, że są one świeże. Zwracamy również uwagę na ich pochodzenie i wartość odżywczą. W rezultacie przygotowane przez nas danie nie dość, że smakuje wedle naszego gustu, to jeszcze dostarcza najpotrzebniejszych nam mikro- i makroelementów.

Ze szkrabem w kuchni

Co ciekawe, przygotowanie lunchboxa może mieć również wartość… prorodzinną. Tak! Spróbuj skomponować posiłek malucha razem z nim. Pozwól mu dobrać część składników, w zależności od tego, na jakie ma ochotę. Staraj się jedynie nadzorować jego dzieło kulinarne, zamiast podejmować za nie decyzje. Nie tylko będziesz mieć kontrolę nad świeżością i jakością składników, a niejadek chętniej zje posiłek własnej roboty, ale także spędzicie razem miło czas. Kto wie, może Twoje dziecko bardzo szybko połknie bakcyla kulinarnego i częściej będzie zaskakiwać Cię w kuchni? Pamiętaj o zaopatrzeniu się w pudełko, które spodoba się dziecku wizualnie. Zabierz je na zakupy i pozwól wybrać pojemnik. Dzięki temu maluch będzie chętniej wyjmował lunchbox w szkole, aby zjeść jego zdrową i sycącą zawartość.

Bądź przygotowany

Nawet najlepiej skomponowany lunchbox, w zależności od dnia i ilości pracy, która czeka Cię czeka, może okazać się być niewystarczający, a Ciebie w najmniej oczekiwanym momencie dopadnie głód. Zadbaj o to, aby mieć pod ręką zdrową przekąskę, która uratuje Cię przed atakiem nagłego głodu, a przy okazji dostarczy Ci wartości odżywczych, potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania. Jeżeli przygotujesz się na taką ewentualność, nie będziesz musiał sięgać desperacko po paczkę chipsów lub niezdrowego batona. Postaw na świeże owoce, warzywa pokroje w słupki bądź kieszonkową paczkę bakalii „Chwyć&Jedz” od Bakalland. Pamiętaj, że przekąska ma nie tylko zaspakajać głód, ale również smakować, dlatego wybierz to, co lubisz najbardziej. Cenisz chrupkość? Postaw na orzechy: Laskowy prażony blanszowany, Migdał blanszowany, Migdał prażony lekko solony, Włoski Chandler lub Nerkowiec prażony lekko solony. Szybka przekąska na raz? Wypróbuj ziarna: Słonecznika prażonego lekko solonego, Pestek Dyni prażonych lekko solonych, Kukurydzy prażonej lekko solonej albo Kukurydzy prażonej miodowej. Może jednak wolisz coś słodkiego? Posmakuj mieszanki Mix studencki ze słodką rodzynką.

A co możesz przygotować do swojego lunchboxa? Proponujemy kurczaka w warzywach z chrupiącymi orzechami.

Kurczak w warzywach na chrupko

Składniki:

  • podwójna pierś z kurczaka
  • papryka czerwona
  • marchewka
  • mały brokuł
  • mały kawałek imbiru
  • mała papryczka chilli
  • kiełki fasoli mung
  • ok. 200 g makaronu ryżowego
  • 40 ml sosu sojowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 70 g Orzechów nerkowca Bakalland
  • olej sezamowy
  • olej rzepakowy
  • pęczek szczypiorku

Kroimy pierś w kostkę. Wkładamy do marynaty przygotowanej z 4 łyżek sosu sojowego, 2 łyżek octu ryżowego, 3 łyżek wody i łyżeczki cukru trzcinowego. Marynujemy przez ok. godzinę. Przeciśnięty przez praskę czosnek podsmażamy krótko na lekko rozgrzanym oleju rzepakowym. Gdy czosnek zacznie intensywnie pachnieć, dolewamy olej sezamowy i wrzucamy zamarynowane kawałki piersi. Gdy mięso będzie już usmażone, dodajemy pokrojoną w cienkie paski paprykę, startą marchewkę, ugotowane różyczki brokuła, pokrojoną w cienkie plasterki paprykę chilli (bez pestek), umyte kiełki fasoli mung i starty na drobnych oczkach kawałek imbiru. Dodajemy na patelnię pozostałą marynatę i ugotowany makaron ryżowy. Smażymy wszystko przez ok. 3 minuty na największym ogniu, cały czas mieszając. Pozostawiamy do przestygnięcia i przekładamy danie do lunchboxa. Całość posypujemy orzechami nerkowca i siekanym szczypiorkiem.