MacierzyństwoCiąża i PoródSzkoła rodzenia - fanaberia czy potrzeba?

Szkoła rodzenia – fanaberia czy potrzeba?

-

Wydawać by się mogło, że rodzenie jest czymś tak naturalnym, jak choćby oddychanie. Nikogo nie trzeba uczyć, jak to robić, a już na pewno nikt nie zrobi Szkoły Oddychania. Oddychać każdy potrafi. Nabrać powietrza i wypuścić – wydaje się, że żadna filozofia.

Tymczasem zarówno oddechu, jak i rodzenia, a nawet jedzenia można się obecnie uczyć na różnego rodzaju kursach, warsztatach, czy w szkołach. Dlaczego?

Jean Liedloff przekonuje, że współczesny człowiek na tyle zerwał kontakt ze swoją intuicją i instynktem, że utracił wręcz zdolność do wychowywania i właściwiej dla naszego gatunku opiece nad dziećmi. Rosnąca oferta dotycząca właściwego żywienia, czy oddychania potwierdza tą tezę o wyobcowaniu naszego gatunku z pierwotnych odruchów. Obserwacja ta jest bardzo pesymistyczna, i miejmy nadzieje że nie jest tak źle, ale faktem jest, że młodej mamie w wielkim mieście brakuje grupy wsparcia, jej własny poród jest pierwszym jaki przeżywa, a własny noworodek to pierwsze dziecko jakie trzyma w ramionach. U naszych przodków rolę szkoły rodzenia spełniała, więc społeczność i wielopokoleniowa rodzina. Wiedzę na temat porodu, opieki nad małym dzieckiem przyszli rodzice dostawali automatycznie, razem z nauką mowy, czy reguł panujących w społeczności.

Dzisiaj kiedy przekaz pokoleniowy szwankuje, kolejne pokolenie dzieci rodzi się w sterylnym szpitalu, istnieje mała szansa uzyskania tej wiedzy od najbliższych – matki czy teściowej. A kto nie wie, ten się powinien nauczyć, a najlepiej uczy się w szkole.

Kiedy podczas zajęć o porodzie pada pytanie „Jak państwo wyobrażają sobie poród?” – pada odpowiedź – to krwawa jatka, ból, krzyk, białe ręczniki – bardzo filmowe i przerażające. Tymczasem sam proces porodu jest zazwyczaj znacznie spokojniejszy, mniej spektakularny i posiadając rzeczową wiedzę, można się do niego przygotować. W większości szkół rodzenia dowiedzieć się można o fazach porodu, metodach łagodzenia bólu porodowego, a także o tym jakie on pełni funkcje. Wiele czasu poświęca się też opiece nad noworodkiem – zaczynając od wyglądu dziecka po urodzeniu (filmowe noworodki zazwyczaj mają kilka miesięcy), a kończąc na karmieniu, które chociaż bardzo naturalne i intuicyjne, może sprawiać wiele trudności.

Dodatkowym wielkim atutem pójścia do szkoły rodzenia jest możliwość spotkania innym przyszłych rodziców. Często okazuje się, że pary oczekujące dziecka mają podobne wątpliwości, lęki i potrzebują wymiany informacji. Taka grupa wsparcia w przełomowym momencie życia jest nieoceniona.

Dziecko rodzi się bez instrukcji obsługi, ale każdy człowiek jak pisze Eveline Kirkilionis ma wdrukowany intuicyjny program rodzicielski. Jest to ewolucyjne i biologiczne przystosowanie konieczne do przetrwania gatunku. Ale żeby w to uwierzyć trzeba dowiedzieć się jak najwięcej o własnym ciele i tym jak od strony biologii jesteśmy przystosowani do porodu i bycia rodzicami.

Czy szkoła rodzenia jest więc nowomodną fanaberią? Wydaje mi się, że raczej jest wyrazem troski i odpowiedzialności rodziców, którzy czują że rodzicielstwo jest dla nich wielką i dość przerażającą niewiadomą.

Czasem jest tak, że młoda mama nie ma możliwości pójścia do szkoły rodzenia. Niestety dość często zdarza się, że czas w którym najczęściej szkoły przyjmują przyszłych rodziców na kurs trzeba przeleżeć w domu, aby zmniejszyć ryzyko przedwczesnego porodu. W takiej sytuacji pomocne mogą być indywidualne spotkania z doulą – kobietą, która chociaż nie jest położną, ma dużą wiedzę o porodzie i tym jak wspierać matkę w tym wydarzeniu. Szczególnie w przypadku ciąży zagrożonej ważna jest rozmowa o wszelkich trudnościach i lękach dotyczących mającego pojawić się dziecka.

Kiedy mamy już konkretną wiedzę, czujemy się bardziej kompetentni i spokojni – a taki właśnie człowiek ma największy dostęp do swojej wewnętrznej mądrości – intuicyjnego programu, o którym pisała w książce „Więź daje siłę” Eveline Kirkilionis.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Najnowsze artykuły

Migdały – wartościowy składnik diety, który warto włączyć do codziennego menu

Migdały od lat są cenione jako produkt o wysokiej wartości odżywczej. Nazywane królem orzechów, wyróżniają się nie tylko delikatnym...

Powrót ważnej lektury szkolnej. Premiera książki „Dom numer pięć” Justyny Bednarek

11 marca na rynek wraca książka „Dom numer pięć” Justyny Bednarek – tytuł znajdujący się na liście lektur szkolnych,...

„nieZWYKŁA KOBIETA” – święto kobiecości z marką BANDI

Wiedza, pielęgnacja, inspirujące spotkania i ważny przekaz o kobiecej sile – tak wyglądała trzecia edycja wydarzenia „nieZWYKŁA KOBIETA” organizowanego przez...

Wiosenne słońce potrafi zaskoczyć. Ten jeden błąd w pielęgnacji robi większość z nas

Pierwsze ciepłe dni sprawiają, że natychmiast chcemy spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu. Spacer, kawa na tarasie, chwila w...

Musisz przeczytać

Migdały – wartościowy składnik diety, który warto włączyć do codziennego menu

Migdały od lat są cenione jako produkt o wysokiej...

Atopowe dłonie pod lupą. Jak dbać o skórę dłoni z AZS, aby przywrócić jej komfort

Swędzą, pieką, pękają, a do tego reagują niemal na wszystko – mróz, detergenty, stres i zbyt częste mycie. Choć...

Kosmetyki z misją. 40 lat marki BANDI oczami Joanny Draniak-Kicińskiej

Czterdzieści lat w branży beauty to nie tylko imponujący jubileusz, ale przede wszystkim historia konsekwencji, odwagi i wierności wartościom....

Może Ci się spodobaćZOBACZ
Wybrane dla Ciebie