Podróże – moje praktyczne hobby

Nie od dzisiaj wiadomo, że pracujący w pełnym wymiarze czasu pracy człowiek od czasu do czasu potrzebuje tak zwanego resetu. Ciągła pogoń za pieniądzem, zwiększenie liczby obowiązków w pracy powoduje, ze jesteśmy coraz bardziej zmęczeni. Niejednokrotnie zdarza się również, że przychodząc z pracy do domu jedyną rzeczą o jakiej marzymy to usiąść w fotelu i robić tzw. „NIC”. Ciągły stres niekorzystnie wpływa nie tylko na naszą wydajność w pracy, ale również zwiększa ryzyko chorób, a wszystko przez zmniejszenie odporności organizmu.

Aby tego uniknąć potrzebny jest nam wypoczynek. Mniej lub bardziej aktywny, z pewnością pozytywnie wpłynie na stan naszego ducha – a przynajmniej sprawi, że wypoczniemy psychicznie. Niektórzy może powiedzą – no tak, ale na to trzeba mieć pieniądze. To fakt, bez pieniędzy nie da się kupić nawet biletu autobusowego do sąsiedniego miasta. Chyba, że lubimy ryzykować i w podróż udamy się autostopem. Jest to również jakaś alternatywa – przynajmniej dla tych osób, które „idą na żywioł”. Jednak udając się w podróż nie musimy zabierać od razu ze sobą wszystkich oszczędności, a tym bardziej brać kredytu. Przecież nie chodzi o to, aby iść do biura turystycznego i wykupić wycięczkę na Wyspy Kanaryjskie w 5-cio gwiazdkowym hotelu. Wystarczy tylko odrobina wyobraźni. Może to być np. weekendowy wypad z przyjaciółmi za miasto.

Prawda jest jednak taka, że jeżeli ktoś zacznie swoją przygodę z podróżowaniem to istnieje duże prawdopodobieństwo, że stanie się to dla niego nie tylko sposobem na regenerację organizmu, ale także hobby. Oczywiście nie jest to regułą i tak jak w życiu bywa znajdą się i tacy, którzy pomimo licznych wypraw usilnie twierdzą, że to nie dla nich, a wolny czas wolą spędzać w zaciszu domowego ogniska. Natomiast w większości znanych mi przypadków osoby te zawsze z niecierpliwością odliczają czas do kolejnej wyprawy.

Mogę pokusić się o stwierdzenie, że są oni niemalże uzależnieni od podróżowania. Żądni poznawania nowych terenów, nie koniecznie tylko tych, którymi zasypują nas biura podróży. Tutaj chodzi o coś innego, o poznanie innych smaków, zapachów czy też kultury, często bardzo różnorodnej. Jest to coś niezwykle egzotycznego, co jednocześnie powoduje, iż chcemy wiedzieć i widzieć coraz więcej. Jest to coś co sprawia, że kompletnie zapominamy o tym, że po prowrocie do pracy czeka nas stos zaległych spraw, a w drzwiach biura na dzień dobry stoi szef z listą rzeczy, które trzeba załatwić na wczoraj.

Faktem jest również to, że każda kolejna podróż sprawia, iż mamy możliwość doświadczać i przeżywać coś nowego. Poszerza nasze horyzonty i powoduje, że jesteśy coraz bardziej otwarci na innych ludzi, co z kolei może również przydać się w pracy. Zwłaszcza wtedy, gdy mamy wrażenie, że nasza tolerancja dla permanentnie wkurzającego nas kolegi z biura nie wróciła z nami z wakacji:) Sprawia, że zasiedzenie i monotonne życie zamieniamy często w pasmo przygód o różnorodnym zakończeniu.

Podróżowanie, zwłaszcza to na własną rękę, wymaga od nas nie tylko wyobraźni, ale niestety także nakładów finansowych – zwłaszcza wtedy, gdy mamy zamiar udać się w bardziej odległe zakątki naszego globu. Jednak prawdą jest, że nasze zdrowie psychiczne (jak również znalezienie w życiu tego co się naprawdę lubi) jest na tyle ważne, że warto inwestować w to każde pieniądze.

Aby nie nadszarpnąć od razu naszego budżetu możemy uciec się do starego sposobu, czyli świnki skarbonki. Wrzucanie do niej 2zł czy nawet 5zł dziennie spowoduje, że nasz domowy budżet specjalnie na tym nie u cierpi, a w ciągu roku uzbiera nam się niezła sumka. Może nie koniecznie wystarczy na super wyprawę dookoła świata, ale z pewnością na kilkudniowy zasłużony urlop, który może stać się początkiem nowego hobby.