Mali wegetarianie – dieta bezmięsna u najmłodszych

Mali wegetarianie – dieta bezmięsna u najmłodszych
50 / 100 Punktacja SEO

„Mamo skąd się wziął ten królik w mojej zupie?” Czasami od pozornie łatwego pytania w dziecku zaczyna zachodzić przemiana, dotycząca sposobu żywienia, która wywrze ślad na całym późniejszym życiu. Niechęć do okrutnego traktowania zwierząt to tylko jedna z przyczyn, dla których coraz więcej osób przechodzi na weganizm lub wegetarianizm.

O ile u osoby pełnoletniej owa decyzja spotyka się z większą społeczną akceptacją, o tyle nie podawanie mięsa maluchom budzi spore kontrowersje. Rodzice – weganie i wegetarianie mają ciężki orzech do zgryzienia, by podawać swoim dzieciom… orzechy właśnie, zamiast wyżej wymienionego królika.

Czy dieta bezmięsna pokrywa zapotrzebowanie na białko u dynamicznie rozwijającego się dziecka?

To pierwsza wątpliwość i niejako mit panujący w społeczeństwie, z którym prędzej, czy później zmierzy się rodzic weganin.

„Ja wiem, że zabija się 58 miliardów zwierząt co roku, dla produktów odzwierzęcych, których nie musimy spożywać. I to jest dla mnie powód, żeby tego nie robić. Norma jest zła, więc wolę być nienormalny” – argumentuje Tata dwójki nastolatków – weganin. Faktycznie nie musimy? Co na to specjaliści żywieniowi?

12 listopada 2012 Instytut Żywności i Żywienia wyraził zgodę na wprowadzenie diety wegańskiej i wegetariańskiej w polskich szkołach i przedszkolach – zatem dzieci nie spożywające mięsa już niedługo nie będą dłużej dyskryminowane. Wedle oficjalnego stanowiska Instytutu Żywności i Żywienia:

„ Jakościowy i ilościowy dobór właściwych produktów spożywczych pozwala na realizację zapotrzebowania młodego organizmu na wszystkie składniki odżywcze, witaminy i składniki mineralne, co warunkuje prawidłowe jego funkcjonowanie. Korzyści wynikające ze stosowania prawidłowego żywienia kumulują się w ciągu całego życia i stanową kluczową rolę w profilaktyce rozwoju wielu chorób w późniejszym okresie życia dziecka.”

Liczne badania, przeprowadzane na populacji Amerykańskiej dowodzą, ze nie spożywanie mięsa wydłuża nasze życie średnio o dziesięć lat i później dopadają nas: niektóre nowotwory, choroby serca, cukrzyca, czy otyłość: „Prawidłowo zbilansowane diety wegetariańskie (laktoowowegetarianizm i laktowegetarianizm) zapewniają korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu wielu chorób (tj. otyłość, cukrzyca, osteoporoza, nadciśnienie tętnicze, niektóre nowotwory, stany zwyrodnieniowe, dnę moczanową) szczególnie u osób dorosłych. Dieta wegetariańska wiąże się z niższym spożyciem cholesterolu, tłuszczów nasyconych, większym spożyciem owoców, warzyw, strączkowych, orzechów i błonnika pokarmowego z produktów zbożowych.” – oficjalne stanowisko Instytutu Żywności i Żywienia.

Przenosząc się do polskich realiów, na 150 przebadanych dzieci, z czego połowa była na diecie wegańskiej lub wegetariańskiej, więcej odchyleń od polskich zaleceń żywieniowych zdarzało się na diecie tradycyjnej: nadmiary tłuszczów nasyconych, cholesterolu i cukrów prostych i duże niedobory, na przykład błonnika, kwasu foliowego, witaminy E, magnezu.

Na przekór reklamie, tradycji i utartym stereotypom

„ W Polsce pokutuje taki pogląd, że dieta wegańska w odniesieniu do dzieci jest szkodliwa, że jedzenie mięsa jest konieczne dla prawidłowego rozwoju – to jest nieprawda. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak zwane autorytety nie znają się na tych rzeczach kompletnie i głoszą dyrdymały pod tytułem: jedz mięso, będziesz wielki, czy będziesz zdrowy.” (TVN „Uwaga”)

Owe mity wynikają z niewiedzy, tradycji i nacisków marketingowych firm zajmujących się produkcją mięsa. Są jednak regiony na świecie, w których mimo bajońskich kwot przeznaczonych na reklamę, nie sposób sprzedać ludziom pożywienia typu fast – food. Chodzącym dowodem na to, że propagandzie można nie ulec, jest Boliwia – kraj, który jako pierwszy zbojkotował sieć popularnych fast – foodów, doprowadzając do ich zamknięcia. Dlaczego Happy Meale nie rozchodziły się tam jak świeże bułeczki? Lokalni mieszkańcy przywiązują bardzo dużą wagę nie tylko do celebrowania posiłków, ale też składników, z jakich są one przyrządzone. Po wielu nieudanych próbach przekonania do swoich produktów lokalnych mieszkańców, fast – foody zostały zamknięte.

Polska tradycja niejako narzuca spożywanie mięsa i produktów odzwierzęcych, co to za Święta Wielkanocne bez jajek, czy Wigilia bez karpia w galarecie? Jeśli przewertować „Kuchnię Polską”, wszelkie jarskie dania są synonimem biedy i chwilowych braków w domowej spiżarce. Niestety współczesne produkty mięsne niewiele mają wspólnego z cielęciną rodem z PRL – u, czy zgrzewką jajek od wolnowybiegowych kur. Mięso i produkty odzwierzęce są tanie i ogólnodostępne, ale nie przekłada się to na ich jakość.

Wbrew pozorom dieta bezmięsna wymaga większych nakładów finansowych, niż tradycyjna. Kluczem do sukcesu w diecie wegańskiej i wegetariańskiej jest jej różnorodność, to absolutnie nie może być mono dieta. Tak naprawdę trudno przestawić się z dnia na dzień na weganizm, czy choćby wegetarianizm. Dla tych, których nie przekonują względy etyczne, być może argumentem będzie zdrowie i dbanie o środowisko. Współczesna produkcja mięsa zanieczyszcza wody, glebę i powietrze bardziej od przemysłu.

Drób hodowany w halach produkcyjnych nie ma okazji zaczerpnąć świeżego powietrza, ponadto pasza, którą jest karmiony, zawiera produkty modyfikowane genetycznie. Do tego podaje się zwierzętom antybiotyki i hormony wzrostu. Polskie świnie i krowy również karmione są śrutą sojową GMO, reasumując współczesne produkty odzwierzęce to źródło sporej ilości toksyn. Warto więc zacząć od ograniczenia ilości spożywanego mięsa, na przykład do dwóch razy w tygodniu i wybierać produkty najwyższej jakości, a zatem ze znanego źródła lub z certyfikatem ekologicznym. Osoby nie spożywające mięsa to w Polsce nisza, od czego zacząć, jeśli nauczeni tradycją, do tej pory na niedzielnym stole królował schabowy?

Nie wystarczy odstawić mięsa, by przejść na zdrową dietę wegańską lub wegetariańską

Choć dieta bezmięsna niesie z sobą szereg korzyści zdrowotnych, trzeba stosować ją w sposób odpowiedzialny, pod bacznym okiem dietetyka, który pomoże odpowiednio skomponować jadłospis, zwłaszcza ten dziecięcy. Jak przestrzega Instytut Żywności i Żywienia: „W celu prawidłowego zbilansowania diety wegetariańskiej potrzebna jest duża wiedza w zakresie składu produktów. W naszych publikowanych zaleceniach przestrzegamy przed ryzykiem rozwoju wielu niedoborów żywieniowych, o ile dieta taka jest prowadzona nieprawidłowo. Wegetarianie, którzy nieprawidłowo bilansują dietę pod względem składników odżywczych mogą być narażeni na niedożywienie, niedokrwistość, zaburzenia neurologiczne, osteoporozę, a dzieci i młodzież na dodatkowo na zaburzenia rozwoju fizycznego.”

Podstawowymi komponentami diety bezmięsnej są poza warzywami i owocami: zboża, rośliny strączkowe, nasiona i orzechy oraz tłuszcze.

Najlepszym źródłem energii i białka będą: nieoczyszczone ziarna zbóż, kasze pod każdą postacią (grube, drobniejsze oraz kaszki), płatki zbożowe, a także warzywa strączkowe, korzeniowe, nadziemne, liściowe, owoce oraz nasiona i orzechy.

Jedną z barier w stosowaniu diety bezmięsnej u dzieci mogą być alergie pokarmowe, na przykład na gluten. Wtedy w jadłospisie, zamiast pszenicy, orkiszu, żyta, jęczmienia i owsa, zagości proso (pod postacią kaszy jaglanej), gryka (pod postacią kaszy gryczanej), ryż i kukurydza. Jadłospis warto też wzbogacić o amarantus i quinoa (tak zwaną komosę ryżową). Obydwa zboża to bomby witaminowe, obfitujące w żelazo (amarantus zawiera go więcej, niż czerwone mięso), białka i wapń.

Godne polecenia warzywa strączkowe to przede wszystkim: soczewica, ciecierzyca, groch oraz fasola pod różną postacią. Z rezerwą należy podchodzić do niesfermentowanych produktów sojowych, które zawierają szkodliwe dla zdrowia inhibitory. Proces fermentacji soi neutralizuje szkodliwe substancje, dlatego tofu jest jak najbardziej zalecane. Ponadto soja to roślina, której uprawy zdominowane są przez nasiona genetycznie modyfikowane, wybierajmy produkty pochodzenia ekologicznego, opatrzone specjalnym certyfikatem.

Należy zwrócić uwagę, by tłuszcze pochodzenia roślinnego były najwyższej jakości, a zatem: nierafinowane, tłoczone na zimno i tylko z pierwszego tłoczenia. Sprawdzi się oliwa z oliwek, a także oleje: słonecznikowy, rzepakowy, lniany, czy sezamowy.

Ostrożnie trzeba też podchodzić do orzechów i innych nasion, jednych z najsilniejszych alergenów. Wprowadzajmy je w małych ilościach i bacznie obserwujmy reakcję organizmu. Na liście wskazanych nasion i orzechów znajdują się: sezam niełuszczony, pestki słonecznika i dyni, siemię lniane, migdały, a także orzechy (laskowe, włoskie, orzeszki ziemne). Poza podjadaniem nasion i orzechów między posiłkami, wspaniale sprawdzą się pasztety wegańskie.

Jeśli nie spożywamy żadnych produktów odzwierzęcych, konieczna może okaże się suplementacja witaminą B 12. Instytut Żywności i Żywienia zaleca weganom wykonać przynamniej raz do roku badanie stężenia witaminy B12 i homocysteiny. Należy też mieć na uwadze, że tak zwane żelazo niehemowe (czyli pochodzenia roślinnego) jest trudniej przyswajalne, niż odzwierzęce, dlatego weganie i wegetarianie muszą spożywać więcej zalecanych jednostek.

Zdrowe odżywianie, a zatem ograniczenie produktów mięsnych lub całkowite wyeliminowanie ich z diety, wymaga sporego zaangażowania w wychowanie. Dieta wegańska to nie mogą być frytki w fast – foodach, czy wysoko przetworzone dania, w których nie ma mięsa, na przykład pizza wegetariańska. Najlepiej ustalić jadłospis po konsultacji z dietetykiem i regularnie badać poziom żelaza, czy wapnia w organizmie.

We współczesnym świecie sporą wagę przywiązuje się do suplementów i cudownych środków opóźniających starzenie, na które jesteśmy w stanie wydać krocie. Tymczasem umyka nam fakt, że stawiając na odpowiednio zbilansowaną dietę wegańską lub wegetariańską, dajemy sobie w prezencie dodatkowych dziesięć lat życia i to życia w lepszym zdrowiu.

„Mówię to głośno i wyraźnie – nie boję się o zdrowie swoich dzieci. Syn jest najszybszy w sprincie, najdalej skacze w dal, świetnie pływa, mam się z czego cieszyć. Przede wszystkim moje dzieci nie chorują, co jest zasługą diety wegetariańskiej, ponieważ mięso zawiera dużo toksyn. (…) Spotykamy się z takim łagodnym pobłażaniem, ludzie patrzą na nas jak na dziwaków. Dzieci wegetariańskie poza miastem są wytykane palcami.” – kwituje mama weganka.